Lwowski futsal "Energia" kopnął remis 13 sekund przed meczem z Prodeximem

Lwowski futsal "Energia" kopnął remis 13 sekund przed meczem z Prodeximem

W 9. rundzie mistrzostw kraju Lwów "Energia" gościł obecnego mistrza Ukrainy. Pożegnania Valery'ego Legchanova spotkały się z Prodeximem Chersończyka na ich terytorium

W konfrontacji pomiędzy tymi dwoma zespołami nigdy nie brakuje "pieprzu". Gorąco na parkiecie tym razem też było. W 5 minucie kapitan gospodarzy Stepan Struk zamknął transfer z Olega Legendzevicha i sprowadził "zielony i biały" do przodu. Jednak cel ten tylko uwolnił Khersons. Lanko odzyskał parytet po tym, jak Fumsa został wyrzucony.

Stepan Struk powiedział: "Zaczęliśmy grać w meczu, zdobyliśmy bramkę. Ale wtedy rywale przechwycili inicjatywę. Następny jest standard. Nie mieliśmy wystarczającej koncentracji. "

I pod kurtyną pierwszej połowy – kolejne oburzenie. Roninjo przeleciał przez bramkę, grzebiąc w Fumasie, a on wysłał piłkę do siatki – 2: 1 na rzecz "młynarzy". Valeriy Legchanov, mentor "inżynierów energetyki", mówi: "Pierwsza połowa nie działała, było wiele rzeczy w mojej głowie. Mamy problemy: ranny, zespół nie działa w takim formacie, jak być powinien. Musimy zrozumieć, gdzie się poruszamy. "

Co więcej, korzyść Prodexim wzrosła jeszcze bardziej dzięki Zvarychowi. Szeptał przez posiadanie "inżynierów prądu", zostawił bramkarza Lwowa i uderzył już puste bramki. Pomimo faktu, że jego zespół był na koncie, mentor Carlosa Barbosa nie mógł znaleźć miejsca. Jak się okazało, to nie jest dobre.

Kiedy koniec meczu był 13 sekund, "Energia" gorsza od wyniku 1: 3. Ale stało się coś niesamowitego. Oleg Legendzevich najpierw zmniejszył zaległości "zielonego i białego". I na 2 sekundy przed ostateczną syreną dokonał dokładnego transferu do Kuzii. Zostawia swój autograf w bramie "Prodexim". Zwycięstwo wymknęło się spod nosa Khersonów

Gracz "Prodexim" Fumsa podzielił się wrażeniami: "Cóż mogę powiedzieć? To jest szczęście "Energii". Walczyliśmy do końca, grałem do końca, do ostatniej piłki. Otrzymał ostatni atak i brakowało. "

" Energetik "Taras Kuz dodaje:" Nie bez szczęścia! Musisz również naprawdę patrzeć na rzeczy. Być może jednak zyskaliśmy to szczęście. Nasz trener zawsze mówi: powodzenia możemy zasłużyć tylko dzięki naszej pracy. Tak więc zrobiliśmy coś dobrze ".

Teraz lwowscy ludzie zajmują piąte miejsce w tabeli Ekstraklasowej Ligi. A w ten piątek, 30 listopada, czeka na nich gra z Równym Kardynałem.

Jeśli znajdziesz błąd na tej stronie, wybierz go i naciśnij Ctrl + Enter

Powiązane wiadomości